2008-03-15 13:26:42 >>

Czas niskich Lotów w Teatrze Dramatycznym



Polski teatr w dalszym ciągu jest sługusem literatury. Teorię tę potwierdza inscenizacja "Lotu nad kukułczym gniazdem" w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki. Jeżeli w ogóle możemy mówić o inscenizaji. Całość konwencją przypomina raczej film niż teatr. Pani reżyser nie zadała sobie trudu okrojenia fabuły powieści i podkreślenia tego, co w niej najważniejsze. Spektakl trwa dwie i pół godziny, jest płaski i mdły niczym nieposolony naleśnik. O ile na pochwałę, miom zdaniem, zasługują Piotr Dąbrowski i Adam Zieleniecki, to najważnejsze sceny gubią z powodu jednolitej emocjonalnie gry aktorskiej a sami aktorzy gubią się w zbyt szczegółowej, kiczowatej scenografii. Całość dopełnia głośna muzyka w stylu disco. Może jedank mylę się w swojej ocenie. Wszak bawiłam się wyśmienicie - Lot podany był lekko i dość przyjemnie. Ale czy tylko o to w teatrze chodzi?
skomentuj (0)