2008-04-22 15:59:16 >> pożegnanie linearności

czas kurczy się
zawęża i ścieśnia


mogę objąć go dłonią
włożyć do ust
przegryźć przełknąć

nawet jeśli osią
stanie mi w gardle
popiję wodą

resztki wydłubię
spomiędzy zębów splunę
obliżę palce
skomentuj (1)




2008-03-15 18:38:57 >> podaj łapę


skomentuj (3)




2008-03-15 13:26:42 >> Czas niskich Lotów w Teatrze Dramatycznym

Polski teatr w dalszym ciągu jest sługusem literatury. Teorię tę potwierdza inscenizacja "Lotu nad kukułczym gniazdem" w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki. Jeżeli w ogóle możemy mówić o inscenizaji. Całość konwencją przypomina raczej film niż teatr. Pani reżyser nie zadała sobie trudu okrojenia fabuły powieści i podkreślenia tego, co w niej najważniejsze. Spektakl trwa dwie i pół godziny, jest płaski i mdły niczym nieposolony naleśnik. O ile na pochwałę, miom zdaniem, zasługują Piotr Dąbrowski i Adam Zieleniecki, to najważnejsze sceny gubią z powodu jednolitej emocjonalnie gry aktorskiej a sami aktorzy gubią się w zbyt szczegółowej, kiczowatej scenografii. Całość dopełnia głośna muzyka w stylu disco. Może jedank mylę się w swojej ocenie. Wszak bawiłam się wyśmienicie - Lot podany był lekko i dość przyjemnie. Ale czy tylko o to w teatrze chodzi?
skomentuj (0)




2008-03-13 20:27:01 >> red inspirations

 

skomentuj (0)




2008-03-13 20:14:46 >> Vladimir Nabokov. Lolita. Fragment w oryginale.

Lolita, light of my life, fire of my loins. My sin, my soul. Lo-lee-ta: the tip of the tongue taking a trip of three steps down the palate to tap, at three, on the teeth. Lo. Lee. Ta.

She was Lo, plain Lo, in the morning, standing four feet ten in one sock. She was Lola in slacks. She was Dolly at school. She was Dolores on the dotted line. But in my arms she was always Lolita.








skomentuj (0)




2008-03-13 16:57:10 >> Poradnik dla pieszych na okres wiosenny

Wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami a wraz z nią nadchodzą dni przelotnych acz intensywnych opadów, zdradliwe dni imitujące lato, dni pyłkowania, kichania, zapylania, dni zakochania. Szczęśliwy ten, kto własnym czterokółkiem przecina śmiało oś czasu wiosennego. Inni zdani są na własne dwie nogi a co za tym idzie, narażeni są na wszelkie niebezpieczeństwa wynikające z szalonej wiosennej aury. Ta bowiem rozlubowana w kapryszeniu wywija nam nieraz prima-aprilisowe psikusy, przed którymi regularny pieszy powinien wiedzieć jak się obronić. Wiosenny przechodzień powinien przede wszystkich zachować zdrowy rozsądek i nie dać się ponieść zbiorowemu szaleństwu, w którym tłumnie zrzucamy czapki z głów, przywdziewamy zwiewne pończoszki, odsłaniamy nerki, szyje, dekolty a później drzwiami i oknami kolektywnie dobijamy się do gabinetów lekarskich. Nie bez przypyczyny ludowa mądrość głosi, że marcu jak w garncu a kwiecień plecień. Toteż aby uniknąć znacznego ubytku na zdrowiu i w portfelu wzorowy wiosenny pieszy powienien zaopatrzyć się w ekwipunek następujący: Prasolka - koniecznie mocna, wiatroodporna, nie żadna tam bazarowa zapięciozłotówka. Wiatr wiosenny uwielbia napowietrzne harce, w których podwija, wywija, rozwija, zawija w rozmaite strony parasolami dlatego potrzeby jest nam parasol solidny, niełamliwy, przetestowany najlepiej wcześniej przez nadpobudliwe dziecko lub rozgniewaną teściową. Jeżeli parasol wyjdzie cało z takiej opresji, wtedy śmiało możemy wybrać się z nim na wiosenny spacer. Druga sprawa to nieprzewiewny, nieprzemakalny, zakrywający nasze małe conieco płaszcz. Jeżeli płaszcz będzie za krótki, niewątpliwie przewieje nam nerki lub przeziębimy pęcherz a wtedy nasze wiosenne spacery ograniczą się jedynie do zwiedzania miejskich szaletów lub wiejskich krzaków. Za długi też nie dobrze, gdyż nieuważny nasz współbrat w pieszych wędrówkach z impetem wstępując w błotną kałużę może pochlapać nam dolną część odzienia. Optymalną długością jest taka do kolan nie ograniczająca zbytnio ruchów. Kolejna istotna część odzienia to szal, apaszka, chusta, kawałek jakiejś szmatki, którym otulimy szyję tym samym zmiejszając ryzyko przeziębienia gardła, krtani, strun głosowych, tchawicy etc. Ważnym elementem stroju są odpowiednio dobrane buty, najlepiej gumiaki będące gwarancją suchych stóp. Niestety ten popularny w krajach brytyjskich rodzaj obuwia nie zyskał uznania w Polsce zatem, aby nie narazić się na śmiech innych przechodniów, załóżmy buty bardziej naszej rodzimej modzie odpowiadające lecz z tworzywa nieprzemakalnego jakim jest dobrze zaimpregnowana skóra, skóra ekologiczna oraz guma. Panie mogą zaopatrzyć się w buty na wyskoich obcasach, na których, niczym na szczudłach, pokonają głębokie kałuże. Tak odziani możemy udać się na wiosenną przechadzkę. Wsześniej jednak na wszelki wypadek udajmy się do apteki po polopiryny, aspiryny, rutinoscorbiny, neoanginy aby nie dać się zaskoczyć czyhającemu na nas przeziębieniu i w porę rozprawić się z intruzem. Idealny wiosenny przechodzień powienien być nie tylko dobrze ubrany i zaopatrzony w leki, powinien być też zwinny i czujny. Czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych miejmy się na baczności. Bo oto wiosenne strugi deszczu przemieniły ulice w rwące potoki a każdy nadjeżdżający pojazd przecinając szosę rozbryzguje na boki hektolitry wody nie bacząc na biednych przechodniów. Jeżeli jednak w porę zauważymy najeżdżające niebezpieczeństwo i odejdziemy na bezpieczną odległość od krawędzi chodnika, unikniemy zmasowanego ataku deszczówki obmywającej wcześniej ulice naszego miasta. Zwinność i czujność przyda nam się również w trakcie przechodzenia przez jezdnię, kiedy niezauważeni przez zakochanych, zakochujących się, chcących się zakochać kierowców, stajemy się potencjanym źródłem plotek dla osiedlowych nekrobabek (nekrobabki - babki specjalizujące się w analizowaniu i interpretowaniu nekrologów). Dbając o nasze bezpieczenstwo i zdrowie nie zapominajmy od czasu do czasu rzucić okiem na kwitnące w ogódkach krokusy, przebiśniegi, storczyki, przysłuchajmy się śpiewającym ptakom (o ile nie zagłuszy ich huk tirów przemykających delikatnie niczym łanie po wybojach polskich dróg), zwrócmy nasze twarze ku słońcu (koniecznie pamiętajmy o wsześniejszym potraktowaniu ich kremem z filtrem uv, wiosenne słońce bywa zdradliwe) i z radością przeżywajmy kolejną wiosnę naszego życia.
Wiosenny przechodniu, zdany wcześniej na łaskę i niełaskę rozkapryszonej pogody teraz już wiesz, że możesz być panem sytaucji. Podczas gdy inni zaskakakiwani zmiennością aury dają się ciągle nabierać iluzjonistce wiośnie a potem cierpią z powodu swojej naiwności, ty wychodź na ulice dobrze odziany i czujny na każdym kroku . Nie daj się zaskoczyć zmienności warunków atmosferycznych lecz ciesz się urokiem budzącego się do życia świata.


skomentuj (2)

 



lady-redblog

ksiega gosci

2008
kwiecień
marzec


ciekawe linki
mój stary blog
Forum polonistów
SKN INTEgRa
Białostocki Teatr Lalek